logo-c7f4791b2e6d6533d58c62b0fb9e8437

Menohacking – trend przyszłości potrzebny już dziś

Aleksandra Laudańska fot. A. Rodowicz

Kiedy dziewięć lat temu obmyślałam, jak będzie wyglądać świat w 2045 roku, stwierdziłam, że seniorki przyszłości będą aktywne fizycznie i intelektualnie, żądne nowych doświadczeń do późnych lat. „To, co dziś jest pewnego rodzaju ciekawostką, czyli bardzo sprawna, dbająca o siebie kobieta 75+, często aktywna zawodowo, realizująca swoje pasje, będzie czymś normalnym” – napisałam w opisie projektu co-livingu przyszłości dla moich aktualnych rówieśniczek. 

Niedługo potem okazało się, że innowatorki wiekowienia już tu są. Mają 60+ lat i postmenopauzalną werwę. Nieliczne cieszą się znacznie lepszym zdrowiem niż pozostałe – to te, które także do swojej menopauzy podeszły innowacyjnie i od dwóch-trzech dekad korzystają z terapii hormonalnej. Nie mają zespołu metabolicznego, nadciśnienia i osteoporozy, za to mają dużo energii i pozytywne nastawienie do życia.

Mimo że dziś poziom rozwoju medycyny i technologii jest dużo wyższy niż w latach 90. i 2000, a tym bardziej niż w latach 30. XX wieku, kiedy to na skalę komercyjną wyprodukowano pierwszy środek hormonalny dla kobiet menopauzalnych – Emmenin, to decyzja o suplementacji estrogenu, progesteronu (i testosteronu) jest wciąż decyzją „innowacyjną”. Nieprawdziwy przekaz: „hormony powodują raka” tak głęboko rozgościł się w świadomości kobiet i lekarzy, że wciąż – pomimo badań i publikacji obalających ten mit – wiele i wielu z nich reaguje histerycznie na samo wspomnienie HTZ/HTM.

Zhakować menopauzę

Menopauzalnych innowatorek, kobiet, które nie przyjmują do wiadomości, że „trzeba zaakceptować” niską jakość życia powodowaną przez brak estrogenu w tkankach, jest w Polsce kilka procent. Wśród nich przybywa tych, które mają świadomość, że nie tylko poprawiają jakość swojego życia tu i teraz, lecz także działają profilaktycznie. Przywrócenie ochrony estrogenowej za pomocą plastrów, sprayu czy pigułek z bioidentycznym estradiolem to czysty biohacking.

W wielu badaniach udowodniono kardioprotekcyjne, osteoprotekcyjne, neuroprotekcyjne i przeciwzapalne działanie estrogenu. Bez niego nasze organy szybciej się starzeją i zmniejsza się ich wydajność, nasze tkanki tracą wodę a neurony dobrą komunikację ze sobą. Rośnie ciśnienie, masa ciała i cholesterol, maleje libido i pH pochwy, niekorzystnym zmianom ulega mikrobiom.

Dzięki rozwojowi medycyny żyjemy coraz dłużej. Kobiety w Polsce średnio żyją 30 lat bez własnego estrogenu. Ewolucja nie nadąża za postępem medycznym, dlatego ten postęp trzeba zaprzęgnąć do wspomagania organizmu i uzupełniania tego istotnego dla funkcjonowania kobiet hormonu. I naukowcy to robią. Dzięki nim dziś możemy korzystać z dobrodziejstw hormonów bioidentycznych – wytwarzanych w laboratoriach, ale mających budowę identyczną do tych wytwarzanych przez organizm.

Czego nie zrobi ewolucja, dadzą nam naukowcy

Ale świat nauki idzie dalej. Z jednej strony trwają badania nad odsunięciem menopauzy w czasie, opóźnieniem jej w celu przedłużenia naturalnej ochrony estrogenowej (to także coś, co może zainteresować kobiety myślące o późnym macierzyństwie). Z drugiej strony, trwają prace nad udoskonalaniem SERM – selektywnych modulatorów receptora estrogenowego. W razie potrzeby związki te działają jak estrogen, blokując jednocześnie jego działanie w innych obszarach ciała. Oferują więc korzyści estrogenu bez możliwego ryzyka w przypadku kobiet narażonych na nowotwory hormonozależne (SERM blokują wiązanie się naturalnego estrogenu z komórkami nowotworowymi piersi).

SERM nazywane są selektywnymi ponieważ mogą działać inaczej w zależności od rodzaju komórki. Tak, jak mogą blokować estrogen w nowotworach piersi z dodatnim receptorem estrogenowym, mogą również „włączać” estrogen w komórkach kości, wątroby, macicy czy… mózgu. Niedawno rozpoczęło się, sponsorowane przez NIH (National Institutes of Health), badanie kliniczne drugiej fazy mające na celu przetestowanie PhytoSERM –  roślinnego SERM, który selektywnie dostarcza estrogen wlaśnie do tego najważniejszego organu.

Opracowany przez dr Robbiego Brintona fitoestrogenny suplement PhytoSERM ma zapewnić mózgowi korzyści, jakie dają estrogeny, z jednoczesnym neutralnym lub hamującym wpływem na tkankę macicy i piersi. W badaniu tym PhytoSERM testowany jest pod kątem łagodzenia uderzeń gorąca oraz wspomagania energii mózgu i funkcji poznawczych u kobiet w okresie okołomenopauzalnym i we wczesnym okresie pomenopauzalnym. Zespół, do którego należy także dr Lisa Mosconi, neuronaukowczyni specjalizująca się w prewencji alzheimera, specyfice mózgów kobiet i wpływie menopauzy na ich działanie, ma nadzieję, że PhytoSERM nie tylko zaradzi objawom menopauzy, lecz także zmniejszy ryzyko choroby Alzheimera.

Co przy niesie przyszłość?


Minęło sto lat od czasu, kiedy Edgar Ellen i Edward Doisy opisali lokalizację, ekstrakcję i częściowe oczyszczenie estrogenu. Jego znaczenie dla organizmu kobiety opisał czterdzieści lat później amerykański ginekolog Robert A. Wilson w książce „Feminine Forever”. Publikacja, kierowana bezpośrednio do kobiet, spowodowała wzrost zainteresowania terapią hormonalną menopauzy w USA. Do 1975 r. estrogen był piątym najczęściej przepisywanym lekiem w Stanach.

Szeroki odwrót od tej formy redukcji objawów menopauzalnych nastąpił na początku lat 2000 – w wyniku publikacji sugerujących, że HTM zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu piersi. W efekcie aktualnie na przykład w Wielkiej Brytanii tylko 15 proc. kobiet w wieku 45-64 lata przyjmuje terapię hormonalną. Szacuje się, że w Polsce jest to zaledwie 2-4 proc. Ewidentnie potrzeba szerokiej edukacji na temat roli estrogenu i chorób powodowanych przez jego brak, na temat nowoczesnej terapii hormonalnej – jej bezpieczeństwa i korzyści, jakie daje, oraz oczywiście – ewentualnego ryzyka dla niektórych kobiet. Tej wiedzy potrzebują i kobiety i lekarze.

Kiedy uzupełnianie brakującego estrogenu stanie się powszechne, a kobiety z grupy ryzyka dostaną skuteczne i bezpieczne terapie typu SERM, będzie można iść dalej. Na przykład wszczepiając kobietom implanty jajników. Czego dokonano z sukcesem na myszach w 2016 r. – wydrukowane w 3D jajniki wszczepiono bezpłodnym myszom, przywracając im owulację, możliwość zajścia w ciążę i urodzenie potomstwa. Po udanym eksperymencie na zwierzętach zapowiedziano prace nad analogicznym rozwiązaniem dla kobiet.

Medycyna regeneracyjna wybawi kobiety od uciążliwości transformacji menopauzalnej i zapewni lepsze zdrowie po menopauzie? Oby.

Interesuje Cię menopauza? Zarejestruj się, żeby mieć dostęp do ponad 100 artykułów z naszej bazy wiedzy.

Udostępnij :

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne artykuły

To nie menopauza jest problemem

Metamorfoza związana z transformacją menopauzalną może spowodować większą świadomość siebie, swoich potrzeb, chęć skupienia się na sobie i dbania o zdrowie psychiczne, fizyczne i duchowość. Wreszcie możemy znaleźć czas na zajęcia, które kiedyś nas pociągały, pasje, zarówno nowe jak i dawno „nieużywane”. W tym sensie to wręcz czas odrodzenia. Nie każda kobieta ma jednak szansę do takiej prawdy o tym okresie dotrzeć. O tym,

Czytaj więcej

Czy istnieje związek pomiędzy depresją a menopauzą?

Coraz więcej badań łączy okres okołomenopauzalny z większą zapadalnością na depresję, ale natura tego związku nie jest do końca jasna. Naukowcy uważają, że w czasie transformacji menopauzalnej kobiety mogą być bardziej podatne na depresję ze względu na wahania poziomu hormonów. Nie bez znaczenia jednak pozostaje fakt naszego ogólnego stanu zdrowia w tym okresie, nastawienia do menopauzy jako procesu i stosunku do starzenia się. Dobrą wiadomością jest

Czytaj więcej