Medycyna estetyczna

Nigdy nie będzie jednej, cudownej techniki

Lekarz medycyny estetycznej Beata Sparażyńska-Cholewa w pracy z twarzami pacjentek stawia na naturalność. Pomaga im wyglądać ładnie, świeżo i zdrowo, stosując cały wachlarz sprawdzonych przez nią metod spowolniania procesu starzenia i przywracania harmonii rysom twarzy. Zabiegi doradza przede wszystkim kierując się dobrem pacjentek, więc żadna nie wychodzi od niej z olbrzymimi ustami czy nienaturalnie skośnymi oczami. Nowości testuje również na sobie, bo chce wiedzieć, jak działają i czego mogą spodziewać się pacjentki po ich zastosowaniu. Zawsze szczera, także gdy oznacza to odesłanie na zabieg do innego specjalisty. Nam – równie szczerze – odpowiedziała na pytania, które nurtują wiele kobiet rozważających zabiegi medycyny estetycznej.

Rozmawiała: Aleksandra Laudańska

Pani doktor, proszę nam wyjaśnić, co się dzieje ze skórą, gdy zaczyna spadać poziom estrogenu.

Nasz układ hormonalny działa poprzez receptory umieszczone w tkankach. Skóra twarzy ma ich bardzo dużo, dlatego spadek poziomu estrogenów bardzo szybko się na niej uwidacznia. Zaczynają dominować procesy zaniku w tkankach, nasilają się objawy zwyrodnieniowe.

Estrogeny mają wpływ na produkcję kolagenu, a kolagen odpowiada za sprężystość i elastyczność skóry. Gdy zaczyna ich brakować, spada również ilość kolagenu – zwłaszcza w początkowym okresie po menopauzie. Najbardziej gwałtowny spadek obserwowany jest w pierwszych 6 miesiącach od ostatniej miesiączki, a w ciągu pierwszych 5 lat ilość włókien kolagenowych w skórze zmniejsza się o 30-35 proc. W efekcie skóra staje się coraz bardziej cienka i wiotka, pojawiają się różnej głębokości zmarszczki.

Brak estrogenu jest odpowiedzialny również za rozpad i zanik tkanki tłuszczowej na twarzy.

Najbardziej widać to w okolicy oczodołów, kości policzkowych i kącików ust. Twarz przybiera wygląd smutnej, chociaż my wcale nie jesteśmy smutne. Spada również ilość wytwarzanego w skórze kwasu hialuronowego, dzięki któremu utrzymuje ona odpowiedni stan nawilżenia i napięcia.

Jak możemy spowolnić ten proces?

Po pierwsze – suplementacja, czyli uzupełnianie tego, czego zaczyna nam brakować.

Korzyści płynące z hormonalnej terapii menopauzy u kobiet po menopauzie są nie do przecenienia. Estrogeny, jak już mówiłam, działają w całym organizmie, a więc gdy odpowiednio wcześnie zaczynamy je uzupełniać, wpływają na poprawę samopoczucia, chronią przed chorobami cywilizacyjnymi, przed osteoporozą, przed otyłością. Poprawiają stan skóry hamując powstawanie zmarszczek, utrzymując jej nawodnienie. Rośnie libido, więc znowu cieszymy się swoją seksualnością, a to też ma przełożenie na ładny wygląd skóry.

Terapia estrogenowa powinna być włączona jak najwcześniej (po uwzględnieniu przez lekarza przeciwwskazań), bo wtedy jej działanie jest szczególnie korzystne i wpływa na zmniejszenie odległych konsekwencji obniżonego stężenia estrogenów – nawet jeżeli będzie trwała tylko kilka lat.

Jakie jeszcze zmiany wprowadzić w życie po 40. roku życia, jeśli chcemy mieć ładną, zdrową cerę? 

Objawy starzenia się skóry są cechą indywidualną każdego człowieka i często nie są związane z wiekiem. Proces starzenia jest nieunikniony i jest naturalną konsekwencją upływającego czasu. Skóra jest odzwierciedleniem tego, jak obchodzimy się z własnym organizmem, a kiedy z wiekiem mechanizmy regeneracyjne spowalniają, każdy nasz ,,grzech” przynosi określone skutki. Lepiej zapobiegać niż leczyć. Pamiętajmy więc o większej niż dotychczas dbałości o ochronę przed ekspozycją na promieniowanie ultrafioletowe. Ekspozycja na słońce jest przyczyną 90 proc. objawów wczesnego starzenia się.

Warto zainspirować się radami ludzi długowiecznych: utrzymywać aktywność fizyczną, dbać o szczupłą sylwetkę, spożywać żywność wysokiej jakości, bez konserwantów, wysypiać się, badać się regularnie, zrezygnować z nikotyny i cukru.

To prawda, że cukier niszczy kolagen?

Tak. Dzieje się tak za sprawą glikacji – reakcji chemicznej polegającej na przyłączeniu się glukozy do białek. Efektem jest zniszczenie tego białka. Kolagen i elastyna to białka narażone na takie niebezpieczeństwo, tym bardziej, jeżeli uwielbiamy słodycze. Uszkodzone w procesie glikacji włókna kolagenu i elastyny twardnieją, tracą swoje funkcje i zaczyna się cała kaskada niekorzystnych zjawisk. Proces niszczenia białek przez cukry zachodzi w całym organizmie, ale skóra jest największym organem człowieka i do tego najbardziej widocznym… A ponieważ białek w organizmie mamy bardzo dużo, oparta jest na nich większość procesów fizjologicznych, to cukier może upośledzać wiele funkcji życiowych.

Od dawna wiadomo, że nadmierne spożycie cukru może prowadzić do nadwagi, otyłości, ale dopiero dr Frederic Brandt, lekarz hollywoodzkich gwiazd, zwrócił uwagę na fakt, że cukier jest jedną z przyczyn starzenia się skóry.

Dlatego – wracając do zmian, jakie warto wprowadzić – jeśli nie chcemy przyspieszać tego procesu, słodycze zastąpmy suszonymi morelami czy rodzynkami. Ograniczeniu szkodliwego działania cukru sprzyjają zielona herbata, kurkuma, żeń-szeń, zielone warzywa.

Coś jeszcze szczególnie szkodzi naszym twarzom?

Bardzo niskie temperatury. Jeżeli uprawiamy sporty zimowe, to pamiętajmy o kremie ochronnym. Krem nawilżający na ten moment odstawmy lub stosujmy tylko na noc.

W ciągu dnia musimy nałożyć krem, który ochroni nasze naczynka krwionośne przed szkodliwym wpływem mrozu i wiatru. Najlepiej żeby to były kremy firmy aptecznej, potocznie nazywa się je ,,kremami dla narciarzy”.

Nasze naczynia krwionośne poddane z upływem lat wpływom szeregu procesów fizjologicznych, u podstaw których leży zmieniająca się gospodarka hormonalna, z wiekiem stają się coraz kruche i podatne na wpływy środowiska zewnętrznego. Szkodzi im też regularne korzystanie z sauny, zwłaszcza suchej. Jeżeli od wczesnej młodości miałyśmy problem z tzw. rumieńcami lub mamy już widoczneoznaki pękania naczynek krwionośnych w postaci ,,pajączków”, to unikajmy sauny.

O używkach było już wcześniej, ale to bardzo ważne żeby przypominać,

że nikotyna po czterdziestce przyspiesza procesy degeneracyjne w postępie geometrycznym.

A pozostałe zmiany warte prowadzenia?

Powinnyśmy uzupełniać niedobory witamin C, A, E, D, bo niedobór witamin to obniżona zdolność wchłaniania mikroelementów z pożywienia.

W ostatnim dziesięcioleciu naukowcy udowodnili, że stan zapalny w naszym organizmie pojawia się nie tylko podczas infekcji. Starzenie to między innymi całe mnóstwo mikrostanów zapalnych, które stopniowo coraz bardziej upośledzają nasze mechanizmy fizjologiczne.

Warto zadbać o ich minimalizowanie poprzez odpowiednią regenerację, sen, relaks, umiejętne zarządzanie stresem, medytację.

Hamulcem starzenia zapalnego są kwasy omega-3 zwane sojusznikami młodości. Bogate ich źródło to olej lniany, olej rzepakowy, tran, ryby, awokado. Winogrona i czerwone wino zawierają resweratrol, który redukuje stany zapalne i jest silnym antyoksydantem. Warto wybrać dobry suplement z resweratrolem.

Za to, jak długo żyjemy, odpowiedzialne są w dużej mierze nasze geny, ale za to, w jakim samopoczuciu i zdrowiu, za to, czy zestarzejemy się ładnie, odpowiedzialni jesteśmy my sami.

I dlatego tutaj muszę wspomnieć raz jeszcze o wysiłku fizycznym – odpowiednio dawkowanym. Lekarz króla Zygmunta Augusta mówił: ,,Ruch zastąpi prawie każdy lek, ale żaden lek nie zastąpi ruchu.” Regularna aktywność fizyczna powoduje spadek masy ciała, zwiększa masę kostną, łagodzi stres, poprawia funkcjonowanie układu odpornościowego, sprawia, że lepiej śpimy. I te napływające do mózgu endorfiny! Zalewa nas wtedy fala pozytywnych uczuć.

Dbanie o umysł jest tak samo ważne jak dbanie o ciało. Otwarcie na otaczające nas zmiany, uczenie się nowych rzeczy, pielęgnowanie zainteresowań – to wszystko zapobiega starzeniu się umysłu. Przez całe życie potrzebujemy wyzwań, urozmaiceń, pewnej dozy ryzyka. Działanie ,,na autopilocie” demobilizuje zarówno ciało, jak i umysł.

A co z medycyną estetyczną?

Zabiegi medycyny estetycznej w dojrzałym wieku muszą być dobierane indywidualnie.

Pomagają poprawić wygląd, niektóre oznaki starzenia uczynić mniej widoczne, a przy okazji wydobyć z kobiety tkwiące w niej piękno. I nie po to, aby udawać 20 lat młodszą (bo to kończy się zwykle niezbyt dobrze), ale po to, by wyglądać atrakcyjnie i interesująco. Zdrowo po prostu. Korzystajmy więc z zabiegów, które jeszcze są w stanie pobudzić nasze własne mechanizmy regeneracyjne jak osocze bogatopłytkowe, mezoterapia, peelingi. Nigdy nie jest na to za późno, to, co zrobimy teraz zaprocentuje za kolejnych 20-30 lat. Jeżeli będziemy systematycznie wydobywać ze skóry tkwiące w niej rezerwy, to na każdym etapie życia będziemy wyglądać lepiej niż równolatka nie dbająca o siebie.

Świadomość, że wyglądamy dobrze, dodaje nam pewności siebie. Jednak nie tylko zmarszczki świadczą o starzeniu się, co jeszcze? Jak przeciwdziałać tym zmianom?

Oprócz wspomnianej na początku wiotkości, o tym, że skóra jest dojrzała, mówią przebarwienia, plamki. Ale na to, ile lat daje nam otoczenie, wpływają też inne rzeczy – sposób poruszania się, sylwetka. Kobietom po menopauzie trudno utrzymać szczupłą sylwetkę, pojawia się otyłość brzuszna – przysłowiowa „oponka”. Te i inne zmiany – uczucie ciągłego zmęczenia, trudności w koncentracji, osteoporoza, atrofia śluzówki pochwy, spadek libido, nietrzymanie moczu – spowodowane są niedoborem estrogenu. Zmniejszający się jego poziom to zwiększające się ryzyko wystąpienia chorób układu sercowo-naczyniowego poprzez brak ochronnego działania na naczynia krwionośne. Z wiekiem spada poziom melatoniny, a to skutkuje zaburzeniem rytmu snu i czuwania. Zbyt mała ilość snu na dobę to dalsze zaburzenia w układzie hormonalnym i mamy samonapędzające się koło.

Na tle tych licznych spadków mamy wyjątek. Produkujemy coraz więcej insuliny, co oznacza, że jesteśmy na nią coraz bardziej odporne. Insulinooporność oznacza, że nie spalamy glukozy, jej poziom niebezpiecznie wzrasta, dochodzi do zaburzeń metabolicznych, które prowadzą do otyłości. Jak już mówiłam, nadmiar glukozy w organizmie uszkadza kolagen, którego mamy coraz mniej z innych powodów, o czym było wcześniej i znowu koło się zamyka.

Zaburzenia w poziomach hormonów prowadzą do problemu z wchłanianiem witamin i mikroelementów w przewodzie pokarmowym, a te są nam niezbędne do zachowania dobrego samopoczucia, kondycji i urody. Czyli znowu wracamy do uzupełniania estrogenu, witamin, mikroelementów.

A jak już zdecydujemy się na ingerencję w skórę twarzy, to co będzie najlepsze: mezoterapia, stymulatory tkankowe, wypełnianie zmarszczek kwasem hialuronowym czy hifu, zafiro itp. metody?

Nigdy nie będzie jednej cudownej techniki. Procesy starzenia są skomplikowane i mają różny przebieg. Trzeba umiejętnie dobrać procedury i preparaty do poszczególnych problemów pacjenta, a w razie potrzeby stosować terapie łączone.

Każda wymieniona procedura ma nieco inne działanie. Stymulatory pobudzają nasze komórki do naturalnych procesów regeneracji. Coraz bardziej leniwe fibroblasty dostają przysłowiowego ,,kopa” i zaczynają produkować więcej kolagenu, a kolagen to, jak wiemy, klucz do dobrego wyglądu. Wypełniacze mają za zadanie zwiększyć miejscowo objętość, uzupełnić ubytki, stworzyć podporę dla opadających tkanek.

Żeby jednak nie było tak prosto, to kwas hialuronowy ma też (chociaż znacznie mniejsze niż stymulatory) działanie pobudzające fibroblasty, a z kolei niektóre stymulatory możemy nazwać wypełniaczami. Natychmiast po podaniu dają widoczny efekt wypełnienia, a po około 3-4 miesiącach w miejsce żelu pojawia się nowy kolagen wyprodukowany dzięki stymulacji preparatem.

Jest też stymulator, który przygotowujemy rozpuszczając w określonej ilości wody do iniekcji.

W zależności od rozcieńczenia i sposobu podawania w skórę możemy uzyskać efekt natychmiastowego wypełnienia lub postarać się, żeby go nie było na żadnym etapie, jeżeli nam na tym nie zależy.

Mezoterapia to tak naprawdę nazwa techniki wykonywania zabiegu, czyli gęste ostrzyknięcie wybranych fragmentów skóry preparatem. Może to być gotowy preparat z kwasem hialuronowym, witaminami, mikroelementami lub preparat z naszej krwi, czyli osocze bogatopłytkowe. Czynniki wzrostu z naszych własnych płytek krwi wykazują mocne działanie aktywizujące regenerację skóry. Koktajl do mezoterapii pozwala za to uzyskać znacznie większe nawilżenie.

Technologia HIFU to fala ultradźwiękowa o wysokim natężeniu i wysokiej częstotliwości.

Efekty mogą być rewelacyjne, ale fala działa bardzo głęboko, dlatego zabieg niesie ze sobą pewne ryzyko powikłań. Trzeba to robić u doświadczonego lekarza. Zabiegi tego typu ciągle pozostają drogie, więc nie są dla wszystkich.

ZAFFIRO to emisja światła podczerwonego, które ma działanie naprawcze. Według mnie znacznie lepiej w tej materii działają opisane wcześniej metody. Być może ZAFFIRO jest wyjściem dla kobiet, które nie wyobrażają sobie działań z igłą na twarzy.

A kwasy, laser, dermapen?

Peelingi powszechnie znane są ze złuszczania, ale to tylko przykrywka. Peelingi to prawdziwi super-agenci, którzy potrafią dużo, dużo więcej.

Można pokusić się o stwierdzenie, że lasery to przyszłość, bo ciągle powstają nowe technologie. Ale po pierwsze, nie rozwiązują wszystkich problemów, po drugie – to bardzo szeroka kategoria, spektrum wielu urządzeń i zabiegów do stosowania na różne przypadłości.

Dermapen to urządzenie elektroniczne z pulsującymi igłami, które w sposób kontrolowany perforują skórę na wybraną przez nas głębokość. I właśnie głębokość jest tutaj słowem kluczowym, bo w zależności od problemu, jaki mamy na skórze lub efektu, jaki chcemy uzyskać, dobieramy odpowiednią głębokość.

Wniosek jest jeden. Lekarz musi znać procedury, potrafić z nich korzystać, umieć przewidywać efekty i zgodnie z wiedzą dobierać je mając pacjenta na fotelu. Może też wyspecjalizować się w części z nich, a na inne – jeżeli uważa, że są niezbędne jego pacjentowi – skierować do innego lekarza.

A co z botoksem? Robić, nie robić? Kiedy robić? Czy twarz zbotoksowana musi być nieruchoma?

Mimika nie ma związku z wiekiem kobiety, jest uwarunkowana genetycznie, pewną rolę grają też przyzwyczajenia. Nieustająco pracujące mięśnie górnej części twarzy powodują, że zmarszczki na skórze ,,zagniatają się” na stałe i z każdym rokiem są coraz głębsze. Botoks wyłącza na pewien czas czynność skurczową wybranych mięśni, a na skórze pokrywającej te mięśnie wygładzają się zmarszczki. Skóra staje się gładsza, a wyraz twarzy łagodniejszy i zrelaksowany.

Trudno zastąpić botoks czymś innym dla złagodzenia zmarszczek na czole i kurzych łapek – stosowany w tych okolicach to abecadło medycyny estetycznej, więc nie należy się go bać.

Toksyna botulinowa, tak jak wiele innych rzeczy, jest dla ludzi – pod warunkiem, że i pacjenta i lekarza cechuje zdrowy rozsądek i umiar. Wtedy może przynieść wiele dobrego. Odpowiednia ocena siły, jakości mięśni mimicznych skutkuje dobraniem odpowiedniej dawki i punktów wstrzyknięcia. Dzięki temu twarz nie traci swoich normalnych zdolności, rysów, nie będzie całkowicie unieruchomiona. Zdjęcia nieruchomej twarzy Nicole Kidman sprzed wielu lat sprawiły wiele złego w kwestii stosowania botoksu – zniechęcają do korzystania z tego typu zabiegów. Tymczasem dzisiaj zupełnie zmieniło się podejście do tego, co ładne, a co za tym idzie zmieniła się technika wykonywania zabiegu.

Co można zrobić z twarzą za pomocą kwasu hialuronowego oprócz wypełniania zmarszczek?

Można poprawić proporcje twarzy, przywrócić jej symetrię, uzupełnić ubytki tkanki tłuszczowej. Można poprawić kształt żuchwy, wydłużyć brodę, jeśli jest cofnięta, poprawić kształt nosa – wyprostować garbek, unieść czubek nosa do góry. Do modelowania twarzy służy wysoko stężony kwas hialuronowy.

Jest pani przeciwniczką nici. Dlaczego?

Pacjentki chętniej poszukują zabiegów w trybie ambulatoryjnym, nie wiążących się z długim okresem rekonwalescencji lub koniecznością znieczulenia ogólnego. Dlatego tyle nadziei wiązano z nićmi – miały zastąpić lifting chirurgiczny. Tymczasem w dużej części przypadków zmiany związane z wiekiem i stopniem opadania tkanek są na tyle zaawansowane, że nici nie przyniosą pożądanego efektu estetycznego, wręcz odwrotnie.

Dobre efekty można uzyskać u pacjentów z niewielkim lub średnim stopniem zwiotczenia tkanek. Odpowiednia kwalifikacja jest tu kluczowa, bardzo dużo pacjentek, które myślą o tej procedurze, po prostu się do niej nie nadaje.

Techniki z użyciem nici zajmują obszar pomiędzy dermatologią estetyczną a chirurgią plastyczną i moim zdaniem to działka dla chirurgii. Chirurg ma odpowiednie warunki, żeby założyć taki rodzaj nici, które przyniosą prawdziwy, liftingujący a nie rewitalizujący efekt, w dodatku długotrwały.

Częsty problem dojrzałych kobiet to opadające powieki. Są jakieś mało inwazyjne metody na pozbycie się ich, czy jedyne wyjście to skalpel? 

Oko to okolica bardzo wymagająca. Rzadko wybacza błędy, trzeba więc do niej podejść wyjątkowo rozważnie. Dopóki opadająca powieka nie powoduje zaburzeń widzenia, nie ogranicza pola widzenia, możemy wykorzystać niechirurgiczne metody korekcji.

Kiedy pojawiły się kilka lat temu urządzenia popularnie nazywane plazmą, nadzieje były ogromne. W trakcie zabiegu dochodzi do tworzenia się plazmy między końcówką urządzenia a skórą pacjenta. W kontrolowany sposób dochodzi do sublimacji naskórka (sublimacja przejście ze stanu stałego do gazowego – stąd tworzenie się dymu podczas zabiegu) i obkurczenia skóry w miejscu jego działania, co skutkuje uniesieniem powieki. Nie jesteśmy jednak w stanie tak naprawdę przewidzieć, w jakim stopniu uda nam się tę powiekę unieść. Czasem trzeba zabieg powtórzyć do 2-3 razy w odstępach kilkutygodniowych. Średnia utrzymywania się efektów to 1,5 roku. Jest to jedyna alternatywa dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na długą rekonwalescencję po zabiegu albo zostały zdyskwalifikowane przez chirurga z powodów zdrowotnych. Stopień opadania tkanek nie może być jednak na bardzo zaawansowanym poziomie.

A co z poduszeczkami tłuszczowymi pod oczami? 

Typowe worki pod oczami, czyli wybrzuszenia dolnej powieki wypełnione tłuszczem stanowią odrębny problem estetyczny. W pewnym stopniu jest to skłonność uwarunkowana genetycznie, ale generalnie problem nasila się, gdy dochodzi do zwiotczenia mięśni dolnej powieki i opadnięcia tłuszczu w środkowej części policzka. Powoduje to nadmiar tkanki w okolicy dolnej powieki w stosunku do policzka. Chcąc go zniwelować musimy wypełnić brakującą część między dolną powieką a policzkiem i odbudować objętość w środkowej części twarzy. Do tego zabiegu nie nadaje się jednak każdy, czyli znowu najważniejsza jest odpowiednia kwalifikacja pacjenta.

Kiedy pacjentka mówi nam, że rano w lustrze widzi obrzęki pod oczami, które nieco zmniejszają się dopiero w ciągu dnia, to raczej nie jest to odpowiednia osoba do wstrzykiwania kwasu hialuronowego w okolicę podoczodołową, bo obrzęki jeszcze bardziej się nasilą. W takich przypadkach pomoże już tylko chirurg plastyk, który zlikwiduje przepuklinę tłuszczową usuwając tę tkankę i przywracając prawidłowe ułożenie struktur anatomicznych.

Mówi się, że wiek najszybciej zdradzają nasze dłonie i szyje – jest dla nich ratunek?

Skóra rąk jest bardzo narażona na niekorzystne działanie czynników środowiska. Odsłonięta, wystawiona na działanie słońca, zmiany temperatury, chemikalia, narażona na mikrourazy.

Jej budowa nie sprzyja wytworzeniu bariery ochronnej, jest prawie zupełnie pozbawiona gruczołów łojowych, a to właśnie ich wydzielina tworzy na powierzchni skóry płaszcz lipidowy – barierę ochronną. Nawet ta mała ilość gruczołów z wiekiem jeszcze się zmniejsza i zanika, co jest spowodowane zmianami hormonalnymi. Wysuszenie prowadzi do jeszcze większej przepuszczalności skóry dla rozmaitych czynników zewnętrznych. Staje się ona coraz bardziej wrażliwa, skłonna do reakcji alergicznych i podrażnień.

Najprostsze metody ochrony to takie, o których musimy jednak pamiętać codziennie.

Rękawiczki ochronne podczas wykonywania prac domowych, używanie kremu do rąk po każdym umyciu dłoni w wodzie letniej (bo gorąca bardzo niszczy barierę lipidową).

Dobre mydło, najlepiej o odczynie pH 5,5. Im bardziej zasadowe, tym bardziej szkodliwe, bo odtłuszcza.

To wszystko to jednak często za mało, żeby utrzymać skórę dłoni w dobrym stanie. W gabinecie medycyny estetycznej wiele procedur stosowanych na twarz możemy wykorzystać do poprawienia kondycji dłoni. Peelingi delikatnie złuszczające powierzchowną, martwą warstwę naskórka przygotowują skórę na przyjęcie składników odżywczych – często znajdujących się już w samym peelingu, a także tych, które dostarczymy w kremie. Możemy też zastosować mezoterapię koktajlami złożonymi z kwasu hialuronowego, mikroelementów, witamin lub osoczem bogatopłytkowym. W niektórych przypadkach wskazane jest wypełnienie odpowiednio dobranym wypełniaczem.

Z szyją jest podobny problem. Cienka skóra ze znacznie mniejszą ilością gruczołów łojowych, z bardzo małą ilością tkanki tłuszczowej, powoduje, że wygląd szyi bardzo szybko się pogarsza po czterdziestce. Stosujemy tu również, podobne jak na twarzy, procedury, ale ze znacznie większym naciskiem na systematyczne pobudzanie rezerw tkwiących w naszej skórze,

co skutkuje samoregeneracją i spowalnianiem procesów starzenia. Będą to: mezoterapia, osocze bogatopłytkowe, stymulatory tkankowe wykonywane w seriach lub naprzemiennie.

Jeśli już się zdecydujemy na zabiegi z użyciem botoksu i kwasu hialuronowego – jak często trzeba je powtarzać?

W przypadku botoksu sprawa jest prosta, bo najlepiej powtórzyć zabieg wtedy, kiedy widzimy, że wróciło 100 proc. kurczliwości mięśni mimicznych.

Nie warto za długo zwlekać z powtórzeniem procedury, bo jeżeli nasze mięśnie będą za mocno i długo pracowały to doprowadzimy do utrwalenia zmarszczek, a jeżeli nie zrobimy za długiej przerwy, to nasza skóra przez cały czas ,,odpoczywa”.

Nie można też przesadzać z przyspieszaniem ponownego zabiegu, bo nie ma sensu nakładanie efektów na poprzednie. Nie wpłynie to na wydłużenie czasu działania, a może doprowadzić do niedokładnej oceny, jak zabieg powinien być wykonany. Długość trwania efektów jest bardzo różna, indywidualna, ale średnio jest to około 5-6 miesięcy.

Kwas hialuronowy występuje w preparatach do wypełniania i do regeneracji, więc sytuacja jest tu zupełnie inna, bo regeneracja to systematyczne zapobieganie, spowalnianie postępu starzenia, więc najlepiej robić te zabiegi w seriach po kilka co parę tygodni z kilkumiesięcznymi przerwami między seriami.

Wypełnienia to kwas hialuronowy w różnych stężeniach, do stosowania na różnych głębokościach w różnych warstwach skóry, zależności od tego, co naprawiamy. Różny jest też czas utrzymywania się preparatu w skórze i czas widocznych efektów. Należy pamiętać, że jest efekt wydłużania się czasu dobrego efektu po każdym kolejnym uzupełnieniu kwasem hialuronowym tych samych obszarów. W konsekwencji przerwy między kolejnymi wypełnieniami wydłużają się, a efekty kolejnych zabiegów zaczynają nakładać na siebie.

Moje pacjentki często mówią, że po 10-15 latach wyglądają lepiej niż wtedy kiedy zaczynały.

Ile to kosztuje?

Jeżeli do gabinetu przychodzi pacjentka i chce, żeby jej powiedzieć, ile będzie kosztować odmłodzenie jej twarzy, to nie ma odpowiedzi na takie pytanie, bo proces odmładzania, a właściwie spowalniania starzenia, trwa tak długo, jak długo zależy nam na wyglądzie.

Nie może być tak, że robimy jeden zabieg botoksem, a potem przez rok nie robimy nic.

Aby wydobyć ze skóry tkwiące w niej rezerwy, musimy stosować różne metody, łączyć różne zabiegi. Często dopiero po ocenie reakcji na poprzedni zabieg decydujemy o tym, jaki będzie następny krok. Czasem są to zabiegi tańsze, a czasem droższe.

Określenie dokładnego kosztu nie jest możliwe ze względu na różnice w ilościach preparatów potrzebnych dla poszczególnych pacjentów na jeden zabieg. Dlatego dokładna cena jest możliwa do ustalenia dopiero na fotelu. Na podstawie ogólników, które znajdujemy na stronach internetowych klinik typu: 1 ml. kwasu hialuronowego 900-1100 zł, 1 okolica botoks 500-600 zł nikomu nic nie mówią, ale proszę mi wierzyć inaczej się nie da.

Informacje w cenniku są bardzo ogólne, a szczegółowe mogą być dopiero po konsultacji.

Czy kobiety to uszczęśliwia? Bo mnie każda wizyta bardzo poprawia nastrój, a patrząc wstecz stwierdzam, że decyzja 15 lat temu, żeby zlikwidować lwią zmarszczkę , była jedną z lepszych w życiu – po tym poszła cała seria zabiegów i zostałam stałą klientką. A tak się zażegnywałam na początku, że poza tą jedną zmarszczką nic nie chcę robić. Miałam 34 lata, to chyba dobry wiek, żeby zacząć? Jaki jest optymalny?

Kobiety lubią dobrze wyglądać, to poprawia ich samoocenę. A naprawienie czegoś, co kobieta uważa za problem estetyczny: zmarszczki, zwisającą skórę, wąskie usta czy garb na nosie, bardzo poprawia jej humor, często rzeczywiście uszczęśliwia.

A co do optymalnego wieku – dziś, rozumiejąc coraz bardziej mechanizmy starzenia, trzeba stawiać na profilaktykę, bo przecież łatwiej jest je spowalniać niż cofnąć. Dlatego ważne jest, żeby popularyzować problem i ograniczać powszechną niechęć do profilaktyki, bo starzenie to proces postępujący. Powinniśmy ciągle robić coś ze skórą. Musimy ją pobudzać i wydobywać tkwiące w niej rezerwy. Dla 30-latki odpowiednie będą zabiegi rewitalizujące i peelingi. Dla kobiet 40+ zapewne już odpowiednio dobrane zabiegi wypełniające. Wiek 50 i 60+ to czas na zabiegi odbudowujące.

Nie ma jednoznacznie określonego wieku, kiedy zacząć, bo np. botoks, który wywołuje efekt relaksacji mięśni zapobiega utrwalaniu zmarszczek mimicznych, które po 10 latach mogłyby stać się głębokimi bruzdami. Są pacjentki bardzo młode, które borykają się z problemem trądziku, później zbliznami potrądzikowymi, a potem już zostają, żeby systematycznie dbać o skórę. Nie może być tak, że dbamy o skórę przez 3 miesiące, a potem przez rok nie robimy nic. Walka z procesem starzenia to proces ciągły, podobnie jak codziennie kładziemy się spać, żeby zregenerować organizm. Zaczynamy od zabiegów najmniej inwazyjnych i przez to tańszych, cały czas pamiętając równocześnie o zdrowym stylu życia. Potem przychodzi czas na zabiegi bardziej inwazyjne, ale odpowiednio rozsądnie dobierane.

Działanie od najwcześniejszych oznak starzenia pozwala opóźnić konieczność wykonywania tych z użyciem preparatów droższych w późniejszych latach. Ponadto będziemy się starzeć estetyczniej, a o to przecież chodzi.

Czy jest taki moment, że jest już za późno na ingerencje z użyciem stymulatorów tkankowych i kwasu hialuronowego?

Biostymulatory tkankowe to, jak sama nazwa wskazuje, preparaty, które służą do odbudowy struktury skóry i tkanki podskórnej dzięki stymulacji jej komórek. Nasza skóra nie posiada, niestety, nieograniczonych pokładów kolagenu i elastyny, które mogłyby nam służyć w nieskończoność.

Przychodzi taki moment, gdy zauważamy wyraźny ,,spadek formy” skóry. I to jest ostatni dzwonek, żeby zacząć prawdziwą walkę z czasem. Mamy już bardzo duży wybór biostymulatorów. Działają na wielu płaszczyznach, oprócz pobudzania komórek do pracy poprawiają stan nawilżenia skóry, działają też antyoksydacyjnie. Wybrane z nich mają przy okazji działanie korygujące deficyty objętości w skórze. Myślę, że nie można ustanowić sztywnej granicy wiekowej. Wiadomo, że skóra po 60. roku życia regeneruje się trudniej, bo zwalniają procesy metaboliczne. Tym bardziej musimy stosować metody bazujące na ciągłym, systematycznym wydobywaniu tkwiących w niej rezerw.

Mam pacjentki zbliżające się do siedemdziesiątki, które ciągle widzą efekty po osoczu bogatopłytkowym, chociaż uświadomiłam je, że jakość ich płytek krwi i czynników wzrostu może być już słabsza. To samo dotyczy wszystkich innych procedur. Nie można postawić zdecydowanej granicy wiekowej. Ale jest jeden wyjątek. Jeżeli przychodzi do mnie pacjentka około 70. roku życia, dla której jest to pierwsza wizyta w takim gabinecie, to najczęściej odsyłam ją do specjalistów w dziedzinie laseroterapii, bo ostrzykiwanie może nie przynieść tu żadnego efektu.

Jak pielęgnować dojrzałą skórę? Co robić codziennie, jakie zabiegi kosmetyczne robić w domu, a na co warto iść do kosmetyczki?

Odpowiednia pielęgnacja domowa powinna charakteryzować się przede wszystkim systematycznością i opierać na kilku podstawowych zasadach:

  • Nigdy nie zapominajmy o demakijażu, pójście spać w pełnym makijażu jest niewybaczalnym grzechem popełnionym przeciwko naszej skórze.
  • Stosujmy kremy, nawet jeżeli wiemy, że w większości przypadków działają tylko w naskórku. Ważne jest wzmacnianie jego kondycji, bo to bariera ochronna przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.
  • Zaopatrzmy się w dobre kremy z filtrami UVA i UVB. Pamiętajmy, że taki krem nie daje ochrony przez cały dzień, zwłaszcza w miesiącach letnich trzeba go nakładać kilka razy dziennie.

Możemy raz w tygodniu usuwać obumarły naskórek stosując delikatny peeling enzymatyczny o żelowej konsystencji. Istnieją dermarolery do użytku domowego, które mają na tyle krótkie igły, że mogą być powtarzane co drugi dzień (długość igły 0,25 mm). W tym przypadku chodzi bardziej o pobudzenie krążenia takim rolowaniem bez przerywania ciągłości skóry i bez krwawienia. Głębsze zabiegi wykonujemy w gabinecie. Należy pamiętać, że skóra musi być zdrowa. Egzemy, opryszczka, wszelkiego rodzaju stany zapalne, uczulenia są przeciwwskazaniem do rolowania.

Cała reszta zabiegów spowalniających starzenie jest zarezerwowana dla lekarzy i kosmetologów.

Czy popularna ostatnio joga twarzy, masaże Marie Margo czy taping twarzy mogą być alternatywą dla medycyny estetycznej?

Czy terapie manualne mogą zastąpić strzykawkę lub skalpel? To nie są alternatywne rozwiązania, to są dwa różne światy. Nie wykluczają się, czasami sobie pomagają. Na przykład joga może przyczynić się do wyeliminowania złych nawyków marszczenia skóry na mięśniach mimicznych. Może też pomóc tak skorygować postawę ciała, by ,,nie psuł” się owal twarzy i nie wiotczała przedwcześnie szyja.

Terapie manualne usprawniają krwiobieg, a tkanki lepiej ukrwione dłużej są w dobrej kondycji. Blokady mięśniowe będące tamą przepływu limfy są przyczyną obrzęków limfatycznych, które nie dodają urody. Drenaż limfatyczny powoduje odprowadzenie limfy, likwidację napięć mięśniowych. Taping również służy rozluźnieniu mięśni i przywróceniu elastyczności, co może rzeczywiście wpłynąć na złagodzenie bruzd i zmarszczek.

Specjaliści twierdzą, że stosując odpowiednie techniki można zredukować lwią zmarszczkę,

bruzdy nosowo-wargowe, podnieść policzki. Moim zdaniem jeżeli to się udaje, to jest to efekt bardzo krótkotrwały.

Jakie kremy pani poleca? Czy te drogie warte są swojej ceny? 

Dobry krem ma za zadanie wzmocnić barierę ochronną skóry przed nieprzyjaznymi

warunkami środowiskowymi, utrudniać odparowanie wody, dostarczyć składników odżywczych. Powinien mieć też działanie przeciwzmarszczkowe. Najważniejsze to trzy witaminy A,C,E oraz B3 czyli niacynamid. Wszystkie trzy zwane są antyoksydantami, ograniczają wpływ wolnych rodników na skórę. A wolne rodniki są obecne w otaczającym nas świecie, chociażby w smogu miejskim czy w produktach spożywczych. Powstają w naszym organizmie pod wpływem promieniowania UV, stresu, nikotyny.

Pochodna witaminy A, czyli retinol, ma silne działanie przeciwzmarszczkowe. Niektóre firmy produkują serie kremów ze stopniowo zwiększającym się stężeniem retinolu, aby stopniowo przyzwyczaić do niego skórę i zagwarantować maksymalne korzyści z jego stosowania. Badania mówią, że aby retinol był skuteczny musi mieć stężenie minimum 0,3 proc. w kremach do twarzy i 0,1-0,3 proc. w kremach pod oczy.

Witamina C bierze udział w syntezie kolagenu, przeciwdziała powstawaniu przebarwień. Witamina E pozwala, między innymi, utrzymywać wilgoć w skórze.

Kolejne ważne składniki to kolagen, elastyna, kwas hialuronowy. Należy pamiętać, że

cząsteczka kolagenu jest za duża, żeby pokonać barierę naskórka i że nie ma czegoś takiego jak kolagen roślinny. Podobnie z cząsteczką kwasu hialuronowego, ta też nie pokona warstwy rogowej naskórka, działa więc tylko powierzchownie. Pamiętajmy, że kremy wzmacniają kondycję bariery ochronnej naszej skóry, ale kwas hialuronowy z kremu nie wypełni naszych bruzd czy zmarszczek. Trzeba to brać pod uwagę wybierając krem i nie oczekiwać, że płacąc kilkuset złotowy rachunek, poradzimy sobie ze wszystkimi naszymi problemami.

Bezwzględnie jednak powinnyśmy używać kremów chroniących przed promieniowaniem ultrafioletowym. Zwracajmy uwagę na to, żeby to była ochrona UVA i UVB.

Duże nadzieje niosą syntetyczne peptydybiomimetyczne, które będą prawie wierną kopią tych występujących w naszym organizmie. Mają one niewielki rozmiar, dzięki czemu pokonują barierę naskórkową docierając w głąb. Ich dobroczynne działanie jest bardzo szerokie. Obecnie stosuje się ich około 300, a 100 kolejnych jest w fazie badań.

Jakie są najnowsze trendy w medycynie estetycznej?

Przyszłość to niewątpliwie wykorzystanie komórek macierzystych w odmładzaniu skóry. Komórki macierzyste mają zdolność rozpoznawania uszkodzonych tkanek i ich naprawiania – podane do danej tkanki przybierają jej postać. Ich wykorzystanie w medycynie estetycznej może ją zrewolucjonizować.

Beata Sparażyńska-Cholewa – lekarz medycyny ze specjalizacją choroby wewnętrzne; po ukończeniu studiów na wrocławskiej Akademii Medycznej przez 5 lat pracowała w Brukseli, gdzie zainteresowała się medycyną estetyczną. Ukończyła wiele szkoleń, kursów i staży, a ostatecznie rozpoczęła samodzielną praktykę otwierając 20 lat temu swój gabinet Sparażyńska Clinic. Oprócz codziennej pracy z pacjentkami prowadzi szkolenia dla specjalistów medycyny estetycznej i kosmetologii.

Udostępnij :

Podobne artykuły

Medycyna estetyczna

Nigdy nie będzie jednej, cudownej techniki Lekarz medycyny estetycznej Beata Sparażyńska-Cholewa w pracy z twarzami pacjentek stawia na naturalność. Pomaga im wyglądać ładnie, świeżo i zdrowo, stosując cały wachlarz sprawdzonych przez nią metod spowolniania procesu starzenia i przywracania harmonii rysom twarzy. Zabiegi doradza przede wszystkim kierując się dobrem pacjentek, więc żadna nie wychodzi od niej z olbrzymimi ustami czy nienaturalnie skośnymi oczami. Nowości

Czytaj więcej

Menopauza świstaka

„Kiedyś nie mówiło się o menopauzie” – powtarzamy dziś w podcastach, wywiadach i artykułach. My, współczesne 40- i 50-latki, odkrywając menopauzę dla siebie, czujemy się jak pionierki. Jakbyśmy właśnie dopłynęły do nieznanego lądu zaskakujących objawów, osobistej transformacji i dojrzałego seksu. Myślimy, że to dopiero my – świadome, wyedukowane, odważne – zaczynamy ten temat naprawdę. Tymczasem jesteśmy… tylko kolejną falą.Owszem, mamy dostęp

Czytaj więcej